Groszówki dalej w obiegu
 Oceń wpis
   

Monety o nominałach 1, 2 i 5 groszy nie znikną z rynku i dalej będą mogły zalegać w naszych portfelach. Przepadł pomysł NBP mówiący o ich likwidacji. Zamiast tego, monety te bite będą ze znacznie tańszych stopów niż dotychczas.

Miedziaki są bardzo lubiane przez Polaków. Lubimy je zbierać w kubkach, w domowych szufladach czy innych skrytkach. Nie lubimy niestety nimi płacić. Z tego względu Narodowy Bank Polski musi stale uzupełniać niedobory najdrobniejszych monet, które zamiast krążyć po rynku, zalegają w domach. Według danych NBP w obiegu jest obecnie ponad 8 miliardów groszówek to 2/3 wszystkich monet dostępnych na rynku (ok. 12 mld monet)! Największym problemem jest to, że ich wybicie kosztuje więcej, niż są faktycznie warte. Nieoficjalnie mówi się, że wyprodukowanie monety o nominalne 1 grosza kosztuje aż 5 groszy.

 

NBP forsował rozwiązanie likwidujące groszówki. Nie bylibyśmy pod tym względem pionierami. W Czechach zlikwidowano 10 i 20 halerzówki, Centralny Bank Rosji zrezygnował z emisji 1 kopiejki, a ostatnio z centówek zrezygnowała Kanada. Polska jednak nie dołączy do tego grona.

 

Polskie groszówki najpóźniej od kwietnia przyszłego roku mają być bite ze stali powlekanej mosiądzem, a nie stopu miedziowo-cynkowo-manganowego. Szacuje się, że dzięki temu koszt surowca potrzebnego do produkcji monet będzie aż 40 razy mniejszy. Ma to przynieść kilkanaście milionów złotych oszczędności. Nowe monety będą wyglądały identycznie, ważyły tyle samo, ale będą o ok. 10 proc. grubsze od obecnych. Czy uważacie, że pozostawienie groszówek na rynku, to dobre posunięcie?

 

 

 

Pozdrawiam,

 

Adam Zieliński

 

Komentarze (0)
Co z groszem?
 Oceń wpis
   

Witajcie,

w ostatnich miesiącach w mediach pojawiały się informacje o nieopłacalności produkcji monet najniższych nominałów, a nawet o możliwości wycofania przez NBP jednogroszówek.  Gdyby do takiej sytuacji doszło, nie bylibyśmy pierwszymi. Ostatnio swoich najmniejszych nominałów pozbyła się Kanada. Z kolei już w 2003 roku ze swoimi dziesięcio- i dwudziestohalerzowymi monetami pożegnali się Czesi. Podobnie w 2008 roku postąpili Węgrzy wycofując z obiegu monety o nominale jednego i dwóch forintów. Do porzucenia jednocentówek przymierzają się nawet Stany Zjednoczone.

Tymczasem w Polsce popyt na jednogroszówki zamiast spadać, stale wzrasta: tylko w 2011 r. do obiegu trafiło 270 mln nowych jednogroszówek i 150 mln dwugroszówek. Według danych NBP, na koniec 2011 r. w obiegu było 4,3 mld jednogroszówek i 2,18 mld dwugroszówek. Prawda, że sporo?

Co zatem sprawia, że tak bardzo pokochaliśmy drobne? Można powiedzieć, że jednogroszówki są dźwignią handlu: ze wszystkich stron kuszą nas promocje z końcówkami 99 groszy. Ale problem ma również swoje drugie oblicze związane z przedsiębiorczością Polaków. Okazuje się, że koszt produkcji jednogroszówki jest pięciokrotnie większy niż jej wartość: m.in. przez wzrost cen miedzi. Sprawdza się tutaj powiedzenie, że najwięcej można zarobić na pieniądzach wartych najmniej. W tym wypadku opłaca się przetopić monety i sprzedać je z zyskiem.

Jednak NPB już myśli nad innym rozwiązaniem: w najbliższym czasie zostanie zmieniony skład stopu monet tak, aby ich wartość nie przekraczała aż tak bardzo wartości nominalnej. Obecnie jednogroszówki są bite z mosiądzu manganowego Mm 59 (stop zawiera 59 proc. miedzi, 40 proc. cynku i 1 proc. podnoszącego trwałość monet manganu). Skład nowych monet nie jest jeszcze znany, ale prawdopodobnie nowe jednogroszówki będą lżejsze. Zatem już niedługo możemy mieć lżej w kieszeniach.

Na koniec chciałbym uspokoić wielbicieli „drobnych”. W najbliższym czasie NBP nie wycofa jednogroszówek. Pojawiły się wątpliwości, czy byłoby to zgodne z obowiązującym prawem. Dodatkowo wycofanie „drobnych” mogłoby spowodować wzrost cen. Nie bez znaczenia jest również zwyczajne przywiązanie do „miedziaków”.  Wraz z ewentualnym wycofaniem jednogroszówek tradycyjne powiedzenia takiej jak „liczmy się co do grosza”, czy „za ostatni grosz” straciłyby swój materialny wymiar :)

Pozdrowienia,

Adam Zieliński

Komentarze (0)